Nie obrzydzaj sobie!Usiadz tylko na chwile poucz sie ale mysl nad tym co robisz, koncentruj sie tak przez tyle czasu ile bedzie cie to interesowalo jak ci sie znudzi to zrob sobie przerwe-zjedz cos:D/kaz sobie zrobic masaz:)).I za 10/15 min wroc do nauki. nie bedziesz sie meczyc i bedziesz cos umiec.
Nic mi się nie chce. Tak jest od kilku lat. Jeszcze nie tak dawno chodziłem na długie spacery z psem, przynajmniej dwa razy w tygodniu biegałem po lesie, jeździłem dużo rowerem. To ja wyciągałem żonę gdzieś na przejażdżki czy w weekend na dwudniowy wypad za miasto.
Podcast 4, Jankowska Gada żeby się tak chciało jak się nie chce by Ewa Jankowska published on 2021-12-20T12:53:40Z. Appears in playlists. Users who like Podcast 4, Jankowska Gada żeby się tak chciało jak się nie chce; Users who reposted Podcast 4, Jankowska Gada żeby się tak chciało jak się nie chce
A on jeszcze wrednie się zgadza jak ktoś się chce do nas wprosić, mówi mi że jemu nie przeszadza syf, niech widzą. Głupi dureń, siły nie mam. Robię co mogę by nikt nas nie odwiedzał.
Nie mogę zaktualizować gry Sims 4. Wyświetla się taki komunikat: "Podczas aktualizowania gry wystąpił błąd. Co najmniej jeden plik wymagający aktualizacji jest wykorzystywany przez inny program. Jeśli problem nie ustąpi, uruchom ponownie swój komputer i wznów aktualizację". Gra nie chce się uruchomić. Proszę o pomoc.
o rany, zaraz zejde w robocie, jestem pierwszy dzien po urlopie i 17tej czekam jak zbawienia. O zesz w morde! ale mi sie nie chce ;( po urlopie powinien byc urlop na dojście do siebie he he he eh -- teqilaa z robalem :)
konto usunięte Zgłoś nadużycie Odp. żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce 01 sierpnia 2010. degustibus -mnie smakuje jak napar z siana ;) kawa lepsza ;)taaak, niezaprzeczalnie najfajniejsza jest współpraca z drugim człowiekiem, po obu stronach obiektywu :) aż do momentu zwalenia zdjęć z karty na dysk. przeglądanie ich sprawia jeszcze frajdę, konieczność wykonania
Piątkowe cześć żuczki 😚 I nadszedł on dzień mopa 🙄żeby mi się tak chciało jak mi się nie chce 🤪 Ale oczywiście najpierw śniadanko i porcja witamin i oczywiście buteleczka kolagenu mój z firmy collibrelife i powiem Wam ,że jestem szczęśliwa,że zdecydowałam się na suplementację ,moje włosy i paznokcie już po nie całym miesiącu są …
Ii.. ciągle chce mi się pić : //. Co zrobić aby to mineło.? Pije ciągle wodę i nic -.-'. To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać. 1 ocena Najlepsza odp: 100%.
CHCE MI SIĘ SIKU CO ZROBIĆ?:(2012-02-26 03:31:01; Czy jak wstałaś rano to bardzo chciało ci się siku? 2017-08-30 09:54:32; Co zrobić żeby po piwie nie chciało się siku? 2012-05-31 19:04:10; Gdzie zrobić siku? 2012-07-09 13:52:45; Czy miałeś kiedyś tak, że chciało ci się ikupę bądź siku, a nie mogłeś skorzystać z toalety
BhUW3pE. ŻEBY MI SIĘ CHCIAŁO TAK, JAK MI SIĘ NIE CHCE #78 Burza Mózgów Akademii Milionerów „Żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce” jest bodajże najczęściej powtarzanym zdaniem w poniedziałkowe poranki, czyli wtedy kiedy po weekendzie musimy wrócić do pracy. To jedno zdanie wypowiadane przez tak wiele osób, często nawet nieświadomie, zawiera w sobie cała prawdę na temat życia danej osoby, a przede wszystkim odnosi się do pracy, którą ta osoba wykonuje. Sprawa wygląda jeszcze gorzej, kiedy do pracy trzeba wrócić po dłuższym wolnym, np. po świętach albo urlopie. Istnieją nawet badania, które dowodzą, że po urlopie człowiek wraca do pracy jeszcze bardziej zmęczony niż przed, a to dlatego, że krótkotrwałe wybicie z codziennego rytmu kończy się często bezsennością, a rysująca się przed człowiekiem wizja pracy, aż do następnego urlopu, u niektórych potrafi wywołać stany depresyjne. Dlaczego tak się dzieję? Skąd ten nieustanny brak motywacji? Odpowiedź jest prosta, brak motywacji zawsze wynika z braku satysfakcji! Skoro nie cierpisz swojej pracy, nie lubisz swojego szefa, jesteś niezadowolony z zarobków to jakim cudem masz mieć ochotę na „powrót do codzienności”? Co zatem możesz zrobić, aby to zmienić? Myślę, że doskonale wiesz co, ale jeśli jakimś cudem tego nie dostrzegasz powiem to za Ciebie: MUSISZ ZMIENIĆ SWOJĄ PRACĘ! Nie ma innego wyjścia, jeśli w tym co robisz nie ma ani odrobiny satysfakcji, jeśli praca którą wykonujesz jest dla Ciebie udręką to czas najwyższy spojrzeć prawdzie prosto w oczy i zmienić to co Cię nieustannie zadręcza. Oczywiście wiem, co teraz powiesz: „że łatwo się mówi, a rachunki trzeba płacić” i to też jest prawda! Nikt przecież nie twierdzi, że masz porzucić pracę z dnia na dzień, ważne jest, aby podjąć w sobie decyzję i konsekwentnie do niej dążyć. Jeśli zrozumiesz, że motywacja przyjdzie wtedy kiedy połączysz pracę z pasją, że Ci, którzy nie czerpią przyjemności z własnej pracy po prostu wegetują zamiast żyć, to to będzie pierwszy krok do tego, żeby mieć satysfakcjonujące życie! Absolutnie nie chodzi o to, żebym namawiał Cię do porzucenia etatu i np. rozpoczęcia prace w marketingu online, ponieważ to Ty sam musisz mieć poczucie, że to jest właśnie to co chcesz w życiu robić! Ten stan wewnętrznej pewności co do tego co jest naprawdę w życiu ważne i do czego chce się dążyć – Simon Sinek, jeden z czołowych brytyjskich mówców motywacyjnych ” nazywa „poznaniem swojego wewnętrznego DLACZEGO”. Jeśli nie znasz książki tego autora „Zacznij od dlaczego” odsyłam Cię do zapoznania się z nią i to jak najszybciej!!! Po krótce to o czym pisze Sinek można by streścić w kilku słowach: Jeśli wiesz po co coś robisz to będziesz to robił z pasją i wewnętrznym zaangażowaniem. Będziesz tak kierował swoimi działaniami, aby cel, który sobie obrałeś osiągnąć jak najszybciej. Kilka zagadnień związanych z motywacją znajdziesz także na stronie Akademii, tutaj opisane to jest w naprawdę przystępny sposób. I jeszcze jedną rzecz warto sobie uświadomić, a mianowicie to że: WSZYSTKO ZACZYNA SIĘ W TWOJEJ GŁOWIE!!! Pamiętaj, że najpierw jest myśl, ta myśl niesie ze sobą pewien ładunek emocjonalny. Jeśli postarasz się żeby był on pozytywny to myśl ma szanse zamienić się w czyn. Myśl zatem pozytywnie, działaj konsekwentnie, a wkrótce nie będziesz musiał „chodzić do roboty, bo zawsze będziesz szedł do pracy”. Aby jednak to osiągnąć naucz się planować, bądź czynnie zaangażowany, a wszystko czego się podejmiesz osiągniesz z łatwością.
Każdy przynajmniej raz w życiu, wypowiedział to zdanie (u mnie najczęściej zdarzało się to w trakcie sesji). Mając mnóstwo kreatywniejszych i przyjemniejszych rzeczy do roboty, nauka do egzaminów czy inne obowiązki najchętniej odłożyłabym na dalszy plan. No bo co przyjemnego może być we wkuwaniu norm budowlanych czy w nauce do obszernego kolokwium? Czasem jednak lepiej zrobić coś od razu i nie zaprzątać sobie tym głowy przez resztę dnia czy tygodnia. No dobrze, wszystko ładnie, pięknie, ale jak sprawić, by mi się chciało tak jak mi się nie chce? Wyznacz sobie cel, który chcesz osiągnąć. Praca, którą wykonujesz zawsze musi do czegoś prowadzić. Jeśli za coś się bierzesz, robisz to po coś. Np. nauka do egzaminu przybliży Cię do celu, jakim jest otrzymanie tytułu naukowego, który umożliwi zatrudnienie w wymarzonej firmie, a zdobyta wiedza pomoże w założeniu własnej działalności. Wszystkie działania podejmujemy najczęściej z własnej nieprzymuszonej woli. Nie chcesz chyba zrezygnować z czegoś, na co pracowałeś tyle lat? Wysypiaj się. To podstawa podstaw. Dobry sen jest lekarstwem na wszystko. Zmęczenie, potęguje wrażenie nicniechcenia i niezadowolenia. Po nieprzespanej nocy jesteśmy nieefektywni i znużeni. Powinieneś poznać siebie na tyle dobrze, by wiedzieć jaka dawka snu jest dla Ciebie odpowiednia i miarę możliwości się jej trzymać. Zaczerpnij świeżego powietrza. Dzięki temu odświeżysz swój umysł i nabierzesz energii do dalszego działania. Jeśli nie masz możliwości wyjścia na zewnątrz, przewietrz chociaż pokój, w którym pracujesz. Od razu poczujesz ulgę i przypływ dobrej energii. Pomyśl sobie, że nie jesteś sam. Może wydawać się to śmieszne, ale mi zawsze ułatwia to zadanie. Czuję się o wiele bardziej komfortowo jeśli wiem, że nie jestem osamotniona w robieniu czegoś niezbyt przyjemnego i że duża część społeczeństwa zmaga się z tym samym. Pomaga mi to zmobilizować się i skończyć użalać nad sobą. Myśl o pozytywach i wyznaczaj nagrody. Pomyśl o wolnym czasie, który zyskasz jeśli skończysz wykonywać dane zadanie. Czy nie warto się dla niego poświęcić? Jeśli uda Ci się zrobić coś o godzinę szybciej niż zakładałeś, zaoszczędzony czas możesz poświęcić na przeczytanie fragmentu ulubionej książki, zobaczenie serialu lub wieczorny jogging. Jednym słowem – na wszystko co lubisz. Po wykonanej pracy warto wyznaczać sobie nagrody, które niesamowicie motywują i sprawiają, że od razu staje się ona przyjemniejsza. Nie zostawiaj wszystkiego na ostatni moment. W przeciwnym wypadku, ogrom pracy, jaki musisz włożyć w wykonanie zadania może Cię przytłoczyć i tym bardziej nie będzie Ci się chciało. Lepiej rozłożyć sobie ją na etapy i codziennie zbliżać się do celu. Warto założyć sobie zapas czasowy, ponieważ najczęściej zadanie rozwleka się w czasie. Im szybciej zabierzesz się za wykonanie zadania, tym szybciej skończysz. I będziesz mógł robić to, co lubisz. Po co odkładać coś w nieskończoność i ciągle zaprzątać sobie tym głowę? Nie lepiej wykonać nielubiane zadanie od razu, by poczuć ulgę? W ten sposób zrzucisz z siebie zbędny balast. Odzyskasz świeżość umysłu i będziesz mógł zająć się czymś przyjemnym. Odpuść jeśli masz czas. Jeśli termin jest dość odległy, a nie potrafisz zmobilizować się, by akurat dzisiaj wziąć się do pracy – odpuść. Bywają takie dni, kiedy nic nie wychodzi, wszystko leci nam z rąk i najchętniej od rana do wieczora leżelibyśmy w łóżku z pudełkiem lodów i ulubioną książką. Nic na siłę. Jesteśmy tylko ludźmi i każdy z nas może mieć słabszy dzień. Warto czasem wsłuchać się w swoje wnętrze i nie działać wbrew sobie. Polecam wypróbować powyższe rady. Może u Was również się sprawdzą i pomogą zmotywować się do wykonywania niezbyt lubianych zadań. Koniecznie podzielcie się w komentarzach swoimi sposobami wyjścia ze stanu „nicniechcenia”.
„Panie Boże spraw, żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce!!!”- te słowa często słyszałam wypowiadane przez moją adoptowaną matkę Ewę z uniesionymi rękoma do góry, kiedy stała na korytarzu szykując się do wyjścia. Z prędkością światła przejęłam od niej ten nawyk. Na serio, o wiele łatwiej jest odczarować rzeczywistość, gdy użyje się tej magicznej formuły. „Panie Boże spraw, żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce!!!” Czego mi się nie chce?” No zgadnijcie? BINGO!!!! Tak, tak- prac, sprzątać , gotować…. Ale również żyć według planów, które na siebie codziennie nakładałam. Grafiki zajęć są dobre, bo mniej więcej pokazują co kiedy trzeba zrobić, ale trzymanie się ściśle ram tej agendy nie zawsze wychodzi na dobre. Ja się trochę wymęczyłam ciągłym odhaczaniem kolejnych punktów programu. Postanowiłam więc dać sobie więcej luzu i robić tylko to, co jest naprawdę konieczne (No niestety ugotować i posprzątać trzeba ,ale staram się to przyjmować z optymizmem. Pamiętajmy też, że dla mnie prowadzenie bloga to też jest obowiązek- przyjemny, ale zawsze jednak powinność, którą codziennie wypełniam.). Resztę zaś moich czynności stanowią zajęcia, na które po prostu mam ochotę (przeczytanie artykułu w gazecie, książki, pójście na spacer itd.). Robię tak, bo niestety dni mojej wolności chyba dobiegają końca. Czas się wziąć za robotę. Myślałam, że uda mi się połączyć pasję ze zdobywaniem pieniędzy, ale okazało się, że jest to o wiele trudniejsze niż się spodziewałam- SZKODA, WIELKA SZKODA!!! Zdaję sobie, że do tego potrzebna jest cierpliwość i czas, ale ja niestety tego czasu nie mam. Żyjemy w kraju, gdzie trzeba opłacać ZUS i z czegoś żyć. Jak sami dobrze wiecie życie staje się coraz droższe i nie sposób nieustannie bujać w obłokach obiecując sobie naiwnie, że zdarzy się cud. Ja wierzę w szczęście, fart i łut losu, ale bardziej niż w te wszystkie dobre zrządzenia wyznaję zasadę , że „uczciwością i pracą ludzie się bogacą”. W moim przypadku zawsze tak było. Moje zdolności to jedna rzecz, natomiast druga- o wiele bardziej ważniejsza to pracowitość, nieugiętość i niedawno wypracowana konsekwencja. Dlatego właśnie czas wskoczyć na etat i spełniać cudze marzenia. Ale nie opuszczam siebie samej, nie daję za wygraną- będę nadal dążyć do celu. Tylko, że moja droga do niego stanie się bardziej zróżnicowana. Trzeba będzie połączyć przyjemne z pożytecznym. Znaleźć w życiu czas na pracę i pasję, a kto wie może wtedy po jakimś czasie mój trud zostanie wynagrodzony. Nie mam zamiaru jednak pójść drogą, o której zdecydowałam, że nie jest już dla mnie. Pisałam o tym wielokrotnie- nie chcę już biegać po biurze w szpileczkach, nie chcę brać na siebie odpowiedzialności za to czy ktoś kupi produkt, w który nie wierzę, nie chcę na koniec brać udziału w gierkach, które miejsce mają wszędzie tam, gdzie pojawia się szef—mężczyzna i krążąca wokół niego jak ziemia wokół słońca, kobieta pełna zazdrości, która zrobi wszystko, by się mnie pozbyć, bo nie do końca odpowiada jej, że jestem lepiej wykształcona, znam więcej języków i mam dłuższe nogi. I nawet jeśli nie wykorzystam mojego całego potencjału na stanowisku, które obejmę (a jeszcze nie jestem w ogóle pewna czy dostanę jakąkolwiek prace ha ha ha ), to wale mnie to nie boli, ani nie czuje, żeby mi to w żaden sposób przeszkadzało, że będę miała niższe wynagrodzenie, bo teraz najbardziej liczy się dla mnie spokój psychiczny i przeświadczenie, że moja praca jest coś warta, a taką wartość się czuje, gdy jest w ogóle się wynagradzanym finansowo (W domu robię wszystko to, co robiłabym normalnie jako pomoc domowa, a jakoś nikt mi za to nie płaci!!!!). Myślę, że płatne zajęcie jest niezmiernie istotne w życiu każdego człowieka tym bardziej u chorych na ChAD- takich jak ja. Ostatnio kilkakrotnie pojawiły się pytania czy pójście na rentę to dobry wybór. Otóż Moje Drogie każdy taka decyzję podejmuje sam i jest ona oczywiście zawsze uzależniona od indywidualnego przypadku. Ale chciałabym tylko podpowiedzieć tym, którzy nie mają przepracowanych lat pracy, a zastanawiają się nad tym, czy by nie zostać stypendystami ZUS’u , to droga jest taka, że najpierw trzeba być pół roku na L4, potem rok na zasiłku rehabilitacyjnym, a dopiero potem starać się o rentę- tak jest w przypadku, gdy ktoś zachoruje w trakcie wykonywania jakiejś pracy. „Praca uszlachetnia”- takie słowa usłyszałam na studiach od jednaj z wykładowczyń i uważam, że to prawda. Praca daje poczucie sensu. Prowadzenie bloga też daje ogromne poczucie sensu i satysfakcję. Tylko……No z czegoś trzeba żyć. Dodatkowo jeśli jesteś chora na Chorobę Afektywną Dwubiegunową podjęcie pracy pozwoli Ci zyskać niezależność i ugruntować wiarę w siebie. Jeśli jesteś bliskim chorego na ChAD warto pomóc mu w znalezieniu odpowiedniego zajęcia pamiętając, że chory na dwubiegunówkę nie może wykonywać każdej pracy. Musi ona być taka, by nie obciążała go ani zbyt mocno fizycznie ani też psychicznie. „Panie Boże spraw, żeby mi się chciało, tak jak mi się nie chce”. I już mi się chce, tak jak mi się nie chciało. Chce mi się rano wstawać. Szykować sobie śniadanie do pracy. Jechać do roboty i wypełniać swoje obowiązki. Nie tylko dlatego, że chwilowo moja sytuacja zmusza mnie do tego, ale również dlatego, że wizualizując sobie siebie w nowej pracy widzę, że będę tam szczęśliwa, że wszystko ułoży się dobrze. A Tobie czego się nie chce? A może właśnie się CHCE? Napisz w komentarzu proszę jakie u Ciebie panują nastroje. Czy jesteś zmotywowana do działania czy raczej może sil już Ci brak. Czekam na Twoją wypowiedź na ten temat. Życzę Ci pięknej soboty. Julka Małecka Praktyk Wyzdrowienia ChAD Fot.: Emilia Staszków Makijaż.: Anna Szlązak Studio Wizażu i Pielęgnacji
Opublikowane o 10:26h w kategorii Dorośli Chyba każdy z nas ma za sobą doświadczenie, kiedy nic się nie chce, a tyle jest do za kilka dni, termin oddania pracy zbliża się nieubłaganie, a my mamy największą ochotę na leżenie w łóżku, patrzenie w sufit lub ewentualnie oglądanie seriali i scrollowanie Facebooka. Niechęć do zabrania się do pracy jest tak duża, że wydaje się być obezwładniająca. Myślimy: „ok, miałem dziś przygotować plan prezentacji…ale tak mi się nie chce. Może zrobię to jutro? Tak! Jutro na pewno będę mieć więcej energii…” Po czym przychodzi kolejna myśl: „hmm, ale na jutro mam inne plany…czy zdąże ze wszystkim?” – pojawia się lęk!Z czego wynika niechęć do działania?Można tłumaczyć ją na wiele sposobów. Najczęściej mówimy o braku motywacji, źle zdefiniowanym, niekonkretnym celu, niskim poziomie dyscypliny czy po prostu skłonnościach biologicznych – mówiąc „taki już jestem” czy „zawsze tak miałem”. Ale czy rzeczywiście chodzi tylko o to? Często okazuje się, że nie mamy wystarczająco dobrych powodów, by przerwać stan, w którym tkwimy. Nie czujemy się aż tak źle w swoim ciele, by zacząć ćwiczyć, nie czujemy skutków spożywania zbyt dużej ilości cukru, by zacząć zwracać uwagę na to, co jemy, nie potrafimy określić czasu jakiego potrzebujemy do nauki, więc wydaje nam się, że jedna zarwana noc wystarczy, by przyswoić materiał. Dodatkowo, kiedy wpadamy w wir prozaicznych, łatwych i przyjemnych aktywności, którym poddajemy się na co dzień bardzo trudno jest wymagać od siebie zrobienia czegoś większego i mniej się wciągnąć w pewną wyliczankę przez nasz umysł. Brzmi ona: „zacząć-nie zacząć”/„chcę-nie chcę”. Wciągamy swoje myśli w grę, a nasz mózg najczęściej wybierze krótszą drogę i chwilowe szczęście. Kiedy to zauważymy, przerwiemy i po prostu zaczniemy, często okazuje się, że samo wykonanie zadania było mniej męczące niż myślenie o po głębszym zastanowieniu może się także okazać, że zadanie, jakiemu przyszło nam sprostać, zostało nam przez kogoś narzucone i po prostu nam nie zależy. Cel, do którego prowadzi nie jest spójny z naszą wizją o sobie, życiu, przyszłości czy wartościami, więc to staje się przeszkodą to pokonania oporu. Kolejnym utrudnieniem w rozpoczęciu działania jest ocenianie siebie. Myślimy: „i tak mi się nie uda, nie zrobię tego wystarczająco dobrze, i tak mam już za mało czasu”. To przekonania o nas samych przemawiają przez nas. A co gdybyś po prostu zaczął? Bez oceniania jak to robisz, bez planu minimum, jaki należy wykonać tego dnia, bez myślenia o rezultatach. Co zrobić, by pokonać lenistwo?Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Pomocne może okazać się wsłuchanie się w siebie i wzięcie odpowiedzialności za swoje wybory. Bierność prowadzi do pogoroszenia samopoczucia, co z kolei wpływa na poczucie zrezygnowania i bezradności. Koło się zapętla. Stajemy się bierni, poddajemy się wpływowi losu na to co z nami będzie, zamiast samemu zdecydować jak chcemy, by że weźmiemy udział w konkursie – dziś mija termin zgłoszeń, ale nie możemy się zebrać, jakaś wewnętrzna siła tak bardzo nas powstrzymuje. Co z tym zrobić? Spróbujmy się zaciekawić. Może pisanie nie jest dla nas fascynujące, ale kiedy myślimy o wyborze grafik jest nam nieco przyjemniej, bo np. lubimy fotografię. Posłuchajmy siebie i idźmy za tym tropem. Kiedy zrobimy to, co chcemy, zyskujemy energię na dalsze działania. Spróbujmy wyodrębnić aspekty, które nas męczą oraz które dodają nam energii i mieszajmy je ze sobą. Na początku może nam się wydać to nie intuicyjne, ale z czasem, kiedy przekonamy się, że na całość zadania składają się różne elementy i zauważymy, a następnie zaakceptujemy, że niektóre z nich lubimy bardziej, a inne mniej – przekonanie siebie do działania powinno być mniej wymagające.